Wszystko zaczęło się od taty
Mój ojciec urodził się w 1950 roku. W 1980 roku, mając trzydzieści lat, założył własny zakład — szklarski i stolarski. Nikt nie wiedział wtedy, że będzie go prowadził przez następne ponad trzy dekady.
Przez cały ten czas pracował sam, aż do emerytury. Zrealizował setki zleceń dla klientów z regionu i nie tylko. Każde zamówienie wykonywał porządnie — nieważne, czy małe, czy duże.
Ponad trzy dekady rzemiosła
Przez ponad trzydzieści lat robił zlecenia, które do dziś stoją w domach, warsztatach i gospodarstwach w całym regionie. Schody, drzwi, podłogi, meble, domki — nie odmawiał, nie szukał wymówek.
Żeby to nie przeszło w niepamięć
Moje życie zawodowe było związane z zupełnie innymi branżami i przez długi czas nie myślałem poważnie o tym, żeby kontynuować to, co ojciec zaczął. Ale z czasem zacząłem widzieć, ile w ten zakład włożył — czasu, pracy, umiejętności. Nie chciałem, żeby to wszystko poszło w zapomnienie.
Zakład miał zostać zamknięty, maszyny sprzedane. Nie chciałem do tego dopuścić. Zrobiłem kurs stolarski i zająłem się tym na poważnie.
Stolarnia gotowa na nowe realizacje
Mamy zakład, mamy maszyny i mamy wiedzę, którą ojciec zdobywał przez całe życie zawodowe. To nie jest coś, co da się kupić.
Sprzedajemy rzeczy z litego drewna, odkupujemy drewniane przedmioty szukające nowego domu i robimy projekty na zamówienie. Każdą rzecz wykonujemy ręcznie.
Jesteśmy ze Świekatowa. Dowozimy na terenie całej Polski.
Zdjęcia
Pracujemy nad zebraniem fotografii: ojciec przy pracy, szyld zakładu, dawne realizacje. Zajrzyj wkrótce — ta strona będzie rosnąć razem z naszą historią.
Tu pojawią się zdjęcia — ojciec, zakład, realizacje